Na Helu zimno!

Z uwagi na fakt, że od jakiegoś czasu w Poznaniu występował ewidentny brak wiatru, postanowiłem weekend spędzić w Chałupach. Prognozy były obiecujące - siła wiatru 5B, w porywach nawet 6. Co prawda, kierunek (NE) średnio odpowiadający wypadowi właśnie do Chałup ale pojechaliśmy tam ze względu na Aśkę i jej chęć samodoskonalenia. Jak na złość, w dzień wyjazdu, czyli sobotni wczesny ranek, pogoda załamała się i z poprzednich 35°C zrobiło się niecałe 20 (w Poznaniu! czyli nad morzem jeszcze mniej). Oczywiście nic nie było w stanie nas zniechęcić i kilka godzin później byliśmy już na miejscu. Tam, co było do przewidzenia, temperatura w granicach 16°, zachmurzenie całkowite, chmury ciemne jak noc i nieustający deszcz. Ale komu by to przeszkadzało? Od razu na wodę! 7.5m domknięte do pokładu przez kolejne 3 godziny! Pierwsze 100 albo i 200 metrów od brzegu wiatru brak, dalej piękna piątka bez dziur. Aśka doświadczyła swoje pierwsze ślizgi w życiu, teraz czas na trapez! Niedziela z rana wyglądała podobnie, po południu niestety siadło. Wieczorne poszukiwanie imprezy okazało się fiaskiem - nędzna pogoda chyba skutecznie wypleniła wczasowiczów z półwyspu. W poniedziałek chcieliśmy kontynuować pływanie ale niestety wiatru na półwyspie już zabrakło. Zdecydowaliśmy się kontynuować zabawę w Rewie, ale jak już tam dotarliśmy to wiatr siadł zupełnie, więc obraliśmy kierunek: dom.

Skomentuj

Musisz się zalogować aby komentować.